• Parę słów wstępu
• Informacje nurkowe ogólne

GOZO
   • Blue Hole
   • Inland Sea
   • Xlendi Bay
   • Double Arch
   • Cathedral Cave
   • Billinghurst Cave
   • Mgarr Ix-Xini
   • Karwela, Cominoland, Xlendi

COMINO
   • Santa Maria Caves

MALTA
   • HMS Maori
   • Um el Faroud
   • P29
   • Tugboat Rozi
   • Lighter X127
   • Zonqor Point - 2 Tugi
   • Farma Tuńczyków


• Księga Gości i komentarze
• Strona Główna

(c) xaltuton 2015
Malta

Farma tuńczyków





Zagroda tuńczyków na pełnym morzu

      Na Malcie zdecydowaliśmy się też na dość specyficzne nurkowanie na farmie tuńczyków błękitnopłetwych. Kosztowało nas to 25 euro dopłaty od osoby. Początkowo sam pomysł wydawał mi się dość dziwny, żeby nurkować z jakimś hodowlanym miejscu, ale ostatecznie uznałem, że co szkodzi zrobić jakieś nietypowe nurkowanie. Decyzja więc podjęta, w CN, w którym tankowaliśmy butle, zgłosiliśmy naszą potrzebę i za 2 dni byliśmy już umowieni z rana na jednym z pomostów w Bugibbie.

Wewnątrz zagrody.

W rzeczywistości wygląda to tak, że centra nurkowe wspólnie wynajmują łódki i raz czy dwa razy w tygodniu zabierają nimi ludzi na farmy - oznacza to, że nie mamy wpływu na dzień oraz, że nie będziemy nurkować sami tylko z grupą przypadkowych ludzi. I tak też się dzieje - łódka zbiera nurków z różnych miejsc wybrzeża, z naszego pomostu zabiera nas jako ostatnich. Na pokładzie jest tłok, tak ze 20 osób, siedzimy jak sardynki w puszce... po samodzielnych nurkach tutaj, trochę dziwnie się czuję...


      Kilkanaście minut ślizgiem szybką łódką i już jesteśmy na miejscu. Wokół czuć wyraźny zapach ryb. Farmy tuńczyków to ogrodzone siatką zagrody na morzu. Po drodze mijamy ich dość sporo, w końcu szyper zatrzymuje łódź przy jednej z nich. Następuje krótki briefing, z którego dowiadujemy się, że nasza zagroda ma około 20m. średnicy, wewnątrz znajduje się około tysiąca tuńczyków o wadze od 100 do 300kg, wszystkie ponoć przeznaczone na sushi do Japonii... dno pod nami jest na ok. 50 metrach, a do zagrody będziemy wpływać specjalną dziurą na 1.5m. Za chwilę wyskakujemy po kolei do wody obok siatki i pojedyńczo przeciskamy się do środka (słowo przeciskamy oddaje rzeczywisty charakter dziury - najlepiej to robić przy pomocy buddego, który będzie oddciągał w tym czasie siatkę na bok, ale da się oczywiście przepłynąć też samemu pomagając sobie rękoma).


Tuńczyki uwielbiają tworzyć lej szybko pływając wokół nurków...

      Całe nurkowanie to pływanie w toni. Tuńczyki pływają zazwyczaj wokoło, tworzą "lej", w którym się poruszają (zdjęcie powyżej), dodatkowo przez swoje gabaryty i szybkość powodują ruch wody, co może niekorzystnie wpływać na naszą pływalność. Jeśli zakręci Wam się w głowie zawsze możecie przytrzymać się siatki, o czym zresztą wspominano na briefingu (a więc nie są to odosobnione przypadki).



      Na koniec parę drobnych uwag i spostrzeżeń, jakie mi się nasunęły po tym nurkowaniu:
1. Sprzęt będzie delikatnie "podjeżdżal" rybą, więc po powrocie warto od razu go przepłukać. Po naszym na powierzchni wody plywało nawet parę plam oleju...
2. W środku zagrody każdy pływa jak chce i gdzie chce, nikt nie prowadzi grupy.
3. Proponuję od razu po wpłynięciu do środka pogłębić na ponad 30m., może nawet do 40 (oczywiście w ramach własnych uprawnień) i w miarę nurkowania powoli się wypłycać. Czyli pilnować sie dobrego profilu. Jeśli będziemy pływali płycej, to efekt będzie słabszy, bo dużo ryb pływa głębiej; gdzieś wcześniej czytałem, że optymalna głębokość nurkowania to 15-20 metrów, ale to się u nas nie potwierdziło. Dodatkowo zauważyłem, że 20 nurków na tak małym obszarze powodowało, że przebywając płycej byliśmy bombardowani bąblami powietrza - przez to mniej widać i ryby beda się odsuwać od bąbli (i od nas).
4. Tuńczyki usuwają się z drogi - nawet jak specjalnie wpływałem na drogę takiemu 200 kilogramowemu olbrzymowi, to ten w ostatniej chwili skręcał. Niemniej moja buddy nie czuła sie pewnie, ale ona waży pięćdziesiąt parę kg, więc 2x razy mniej niż najmniejszy z tuńczykow :-)



      Podsumowanie jest takie - bardzo niezwykłe i ciekawe nurkowanie z gatunku długo zapadających w pamięć, ale raz wystarczy. Niemniej polecam jako odskocznię od skał, jaskiń i wraków. Mnie się podobało.

Wróć