• Parę słów wstępu
• Informacje nurkowe ogólne

GOZO
   • Blue Hole
   • Inland Sea
   • Xlendi Bay
   • Double Arch
   • Cathedral Cave
   • Billinghurst Cave
   • Mgarr Ix-Xini
   • Karwela, Cominoland, Xlendi

COMINO
   • Santa Maria Caves

MALTA
   • HMS Maori
   • Um el Faroud
   • P29
   • Tugboat Rozi
   • Lighter X127
   • Zonqor Point - 2 Tugi
   • Farma Tuńczyków


• Księga Gości i komentarze
• Strona Główna

(c) xaltuton 2015
Malta

Tugboat Rozi






      Holownik Rozi to drugi obok P29 wrak przy wybrzeżu Cirkewwa. Więcej informacji jak tam dojechać znajduje się przy opisie P29.



      Rozi to 30 metrowy statek leżący na piaszczystym dnie na głębokości 35 metrów. Swój żywot zakończył w roku 1991 stając się od razu atrakcją nurkową. Do wody wchodzimy w tym samym miejscu jak do P29, należy tylko kierować się bardziej w prawo. Po drodze mijamy kotwicę leżącą na 32m., jest to dobry znak, że trzymamy się kursu. Rozi, chociaż zatonął znacznie wcześniej niż P29, jest o wiele mniej porośnięty, różnicę widać na pierwszy rzut oka. Być może jest to związane z prądami, ponieważ Rozi leży bliżej końca cyplu, gdzie prawdopodobnie częściej występujące prądy płynące pomiędzy wyspami Maltą i Comino mają wpływ na życie na wraku. Widać to nie tylko na florze, ale także na faunie - na Rozim spotkaliśmy np. duże stada barrakud i ogólnie było zdecydowanie więcej ryb.



      Chociaż odległość między wrakami jest mała i można mieć wątpliwości, czy rzeczywiście taka różnica cokolwiek znaczy, to jednak... Otóż do Roziego dopłynęliśmy w toni (to ponad 100m. płynięcia) w zupełnie spokojnej wodzie. Na wraku również nie było prądów. Droga powrotna była jednak nieco inna, bardziej prostopadla do brzegu, mniej więcej w kierunku wieży na brzegu. Pod wodą było to - w stosunku do pierwszej trasy - maksymalnie 15-20 metrów różnicy odległości. I nagle w połowie drogi wpłynęliśmy w prąd. Płynąc 15 metrów nad piaskowym, bez szczególnych znaków dnem, nie miałem punktu odniesienia i nie czułem jak jest mocny, ale w pewnym momencie zauważyłem, że zaczyna nas dość mocno spychać z kursu.


Kiedy w toni zamajaczył brzeg było to już doskonale widoczne, jak nas w stosunku do niego równolegle przesuwa. Przestało być przyjemnie i trzeba było mocno nacisnąć na płetwy. "Odwiszenie" przystanku odbyło się raczej na zasadzie "trzymamy się skał ile damy radę". O powolnym wyjściu z ostatnich metrów nie było nawet mowy - raz, że dno usiane było niebezpiecznymi głazami, a prąd na płytszym był już tak silny, że nie dało się już nic zrobić i zostało tylko uważać, żeby nas na rzucił na jakieś ostre krawędzie, a dwa, że dogodnych miejsc na wyjście nie było zbyt wiele, zwłaszcza, że brzeg już się kończył i za minutę, dwie byśmy się już pewnie znaleźli w cieśninie pomiędzy wyspami... Udało mi się jednak wypatrzeć w miarę dogodne miejsce, w którym się wynurzyliśmy. Okazało się, że wyrzuciło nas prawie na sam koniec cypla, tj. ponad 200 metrów od punktu, do którego planowałem wrócić. Wyjście w tym miejscu na brzeg nie było jednak możliwe, najbliższe w miarę dogodne to te przy wieży, czyli około 150m. od nas.


Płynięcie powierzchnią przy sporej fali i ostrym, skalistym brzegu oraz wystającymi z wody dużymi ilościami głazów było bardzo absorbujące, miałem obawy odpłynąć dalej na spokojniejszą wodę, bo nie wiedziałem, czy na powierzchni ponownie nie wpadnę w prąd. Po pewnym czasie walki udało się nam jednak przetransportować do wieży, przy której figurowało oficjalne wyjście/wejście do wody. Przy tej fali okazało się to jednak bardzo trudnym zadaniem wymagającym wielu prób... pamiatką tej udanej została blizna na palcu. Ale w zasadzie innego wyjścia nie mieliśmy, ponieważ dalsze płynięcie wzdłuż skał wydawało mi się już zbyt niebezpieczne. Piszę o tym wszystkim aby pokazać, że pomimo niewielkich odległości pomiędzy wrakami, warunki potrafą się znacznie różnić. Ale także ku przestrodze, żeby być czujnym w tamtym miejscu.

      Chociaż osobiście bardziej mi się podobał pobliski P29, to Rozi jest fajnym wrakiem, na którym bardzo przyjemnie się nurkowało.

Wróć Dalej