• Parę słów wstępu

Madera
 • Madera w zarysie
 • Zachód wyspy
 • Część centralna. Funchal
 • Na wschodzie

Porto Santo
 • Garść informacji o wyspie

• Galeria


• Księga Gości i komentarze
• Strona Główna

(c) xaltuton 2011
MADERA

Na wschodzie.




Panorama z Ponta do Rosto na wschodnie wybrzeże wyspy.

     Jeśli chodzi o wschód wyspy, tutaj przede wszystkim króluje Ponta de São Lourenço. Jest to, w przeciwieństwie do zielonej i ukwieconej reszty Madery, miejsce suche i niegościnne, ale właśnie w tym tkwi urok tego cypla. São Lourenço to właściwie półwysep o skalistym i strzelistym brzegu wysunięty daleko na wschód. Kończy się wyspą Ilhéu do Farol, na której znajduje się latarnia morska. Jeszcze dalej są wyspy Ilhas Desertas, które są jego naturalnym przedłużeniem, jeśli jest dobra pogoda i znośna przejrzystość powietrza, bez problemu można je wyraźnie zobaczyć.


Najczęściej fotografowany fragment São Lourenço :-)

     Aby się dostać na ten serwujący niezwykle piękne krajobrazy półwysep, należy drogą szybkiego ruchu dojechać do Caniçal, a następnie kierować się znakami na São Lourenço. W pewnym momencie na rondzie pojawią się dwie możliwości zjazdu, w lewo dojedziemy do punktu widokowego Ponta do Rosto, skąd rozpościeła się świetny widok na cała wschodnią część wyspy z lotniskiem włącznie, ale jeśli zależy nam na aktywnym spędzeniu czasu i dotarciu na najdalej wysuniętą na wschod część Madery, musimy zjechać w prawo. Wkrótce po prawej stronie pojawi się parking, znajdują się tutaj stoliki z ławeczkami - możemy sobie urządzić piknik z przepięknym widokiem na Caniçal i Machico. Tuż obok znajduje się ścieżka prowadząca do samej wody. W tym miejscu odnajdziemy jedyną na wyspie naturalną i piaszczystą plażę - Prainha. Nie jest zbyt duża, a piasek z wulkanicznych skał jest ciemny, za to zupełnie nie ma kamieni, a dno opada łagodnie. Bardzo dobre miejsce do kąpieli.


Pedra Furada w czasie zachodu słońca.

     Dalej droga prowadzi do miejsca nazwanego Ponta do Buraco, gdzie znajduje się ogromny parking. Stąd możemy wyruszyć w dalszą drogę już pieszo. Obowiązkowo jest potrzebne nakrycie głowy i woda ze sobą, ponieważ na całej trasie wędrówki będzie bardzo sucho i gorąco - oczywiście pod warunkiem, że świeci słońce i jest ładna pogoda. Buty za kostkę są zbędne. Ja szedłem w sandałach i to było odpowiednie obuwie - lekkie i przewiewne. Na trasie nie ma żadnych trudności, a szlak jest łatwy i piękny. Dotarliśmy do samego jego końca i w obydwie strony zajęło nam to ponad 3.5h. marszu. Warto dojść do Ponta do Furado (pomimo, że ostatni fragment drogi pod górę jest nieco męczący), bo z ostatniego punktu widokowego jest niesamowita panorama. São Lourenço najpiękniej jednak wygląda podczas zachodu słońca, ponieważ podświetlone na kolorowo skały robią się wtedy bardzo pomarańczowe. Miejscami półwysep przypominał mi parki narodowe w Utah w USA.


Kolorowe skały São Lourenço.

     Jeśli będziemy późno wracać ze szlaku, warto zostać trochę dłużej i poczekać na zachód słońca nad wyspą, ewentualnie przyjechać wieczorem specjalnie, ponieważ takie miejsca jak Ponta do Rosto czy parking przy plaży Prainha są świetnymi, i w sumie chyba najlepszymi, miejscówkami do zobaczenia z oddali rozświetlonego światłami południowego brzegu Madery.

     Na São Lourenço, jeśli tylko macie więcej nieco czasu, warto poświęcić nawet cały dzień. Na szlaku jest parę ścieżek z zejściem do oceanu, można się więc wykąpać, znajdziemy też stoliki, przy których zjemy w urzekającej scenerii. A wieczorem po prostu zobaczymy inne oblicze wyspy.


Zachód słońca nad Maderą widziany z São Lourenço.

     Innym, ciekawym fragmentem wschodniego wybrzeża jest tzw. Orla Skała (Penha de Águia). Odziela ona Miejscowość Faial od Porto da Cruz i wznosi się na wysokość 590 m.n.p.m. Jeśli chcemy ją zobaczyć z oddali na tle Porto da Cruz, najlepszym chyba miejscem do tego będzie punkt widokowy Portela położony na południe od miasteczka.


Orla Skała (Penha de Águia) z Porteli.

     Z Porteli warto zjechać na dół pod Penha de Águia. Na górę można wejść, chociaż ścieżki są bardzo strome. Dla tych, którzy wolą mniej męczące rozwiązanie, dół oferuje kamienistą plażę, bary, darmowy parking obok oraz asfaltową drogę, którą warto się przejść i popodziwiać świetnie w tym miejscu widoczne wybrzeże wyspy.

     Z Porto da Cruz można podjechać do pobliskiej Santany i jeśli ktoś jest zainteresowany miejscowym budownictwem, może przyjrzeć się z bliska drewnianym i ciekawym domom w kształcie litery A. Można też drogą 217 (świetne widoki, jeśli będziemy tu po południu, słońce będzie pod obiektyw) dojechać do Riberio Frio. Tutaj zatrzymajmy się na dłużej.


Fragment levady z Ribeiro Frio do Porteli.

     Ribeiro Frio to tak naprawdę mała kapliczka, dobrze zaopatrzony sklep z pamiątkami oraz dwa czy trzy bary. I parę murowanych małych stawów, gdzie pływają ogromne pstrągi - naprawdę duże sztuki! Gdyby nie dzikie tłumy w pobliżu, możnaby przejechać miejsce bez zwrócenia na nie zbytniej uwagi. Ale może uściślę - za pierwszym razem jak przejeżdżaliśmy przez Ribeiro Frio, nie było tak źle, ale drugi raz to już Marszałkowska. Niewielki parking aż trzeszczał w szwach, więc z braku miejsc autokary i osobówki zaczęły parkować wzdłuż ulicy po obu jej stronach. To wygenerowało dodatkowy korek, bo ludzie zaczęli chodzić po drodze jak po chodniku, a przejeżdżające tylko auta musiały się zatrzymywać i przepuszczać - i ludzi, i samochody jadące z naprzeciwka. Jak na targu! (do dziś mnie zastanawia, co takiego ma w sobie Ribeiro Frio, że zajeżdża tutaj aż tylu turystów - bo przecież nie dla pstrągów chyba?)


Ścieżka Levady do Furado.

     Dlaczego o tym wszystkim napisałem? Ano dlatego, że z Ribeiro Frio odchodzi jedna z fajniejszych levad na wyspie (ale te dzikie tłumy wcale na nią nie chciały wejść, więc pytanie dalej jest aktualne). Drugi koniec levady to Portela, a odległość do przebycia to 11 km. o różnicy wzniesień ponad 300 metrów (jeśli to komuś robi różnicę, to Portela leży niżej). Problemem w przypadku tej levady są inne miejsca startu i mety. Myśmy to rozwiązali w ten sposób, że z rana samochodem pojechaliśmy do Porteli i tam zaparkowaliśmy auto. Od 10 rano zaczynają się na punkcie widokowym w Porteli pojawiać licencjonowane, żółte taksówki. Pierwszą, która przyjechała, przetransportowaliśmy się do Ribeiro Frio i stamtąd levadą zeszliśmy z powrotem do Porteli. W ten sposób uniknęliśmy problemu z zaparkowaniem auta, szliśmy w dół i od razu po zejściu mieliśmy do dyspozycji własny samochód. Co się zaś tyczy samego przejazdu, kierowca na próbę obniżenia ceny pozostał głuchy i jechaliśmy normalnie na włączonym taksometrze (z ustawioną, o ile dobrze pamiętam, 4 strefą taryfową). Licznik nabił trochę ponad 25 euro i zgadzało się to prawie dokładnie z tym, co wcześniej usłyszeliśmy w odpowiedzi na pytanie - a za ile... :-)


Widok z levady do Furado na Pico do Areeiro.

     Levada jest miła i przyjemna do marszu, ale czy rzeczywiście zasługuje na miano jednej z lepszych, tego nie wiem, bo musielibyśmy przejść wszystkie na wyspie, żeby mieć porównanie. Szczerze mówiąc byłem nieco zawiedziony - ale to chyba wynik wcześniejszego naczytania się zbyt dużej ilości bardzo pochlebnych opinii. Nie chcę jednak, żebyście mnie źle zrozumieli - levada jest naprawdę fajna i świetna na spacer. Nawet nie wiadomo kiedy przeszliśmy te 11 km., ale w porównaniu do innych levad, którymi chodziliśmy, niczym szczególnym się nie wyróżniła. Może, gdyby nie te 25 euro za przejazd, słodycz byłaby większa ... :-)

     Na dole (niedaleko Porteli) dodatkowo trwały prace nad budową drogi i przez pewien odcinek szlaku wzdłuż levady jeździły ciężarówki... Za to po drodze jest przyjemna miejscówka na piknik (mniej więcej pół godziny drogi od Porteli). Na trasie brak tuneli wymagających latarek. Nie ma też specjalnej potrzeby nakładania butów za kostkę (o ile nie jest mokro). Ludzi było bardzo mało i większość drogi szliśmy w zupełnym osamotnieniu, co tylko nas cieszyło.


Okolice Santany.

     Na koniec chciałbym jeszcze raz zachęcić Was do przyjrzenia się z bliska wszystkim napotykanym po drodze miasteczkom, bo prawie w każdym znajdziemy coś ciekawego. Nie opisałem wszystkiego, co oferuje wyspa, a jedynie skupiłem się na tych najfajnieszych (naszym zdaniem) miejscach, ale czasami warto wziąć do ręki mapę i zamiast jechać główną drogą, wybrać boczne i mniejsze trasy. Pewnego razu wracając gdzieś ze środka wyspy do hotelu pomyliliśmy zjazd i pojechaliśmy jakąś lokalną drogą, która wijąc się jak wąż na stoku góry okazała się atrakcją samą w sobie, a dodatkowo miała naprawdę niezłe Miradouro (miejsca widokowe) - nawet lepsze niż te polecane przez przewodniki. Warto kupić dokładniejszą, niż hotelowe, mapę wyspy, gdzie będą zaznaczone wszystkie drogi prowadzące w góry, wtedy będziemy mieli szansę na poznanie Madery z miejsc mniej uczęszczanych i bardziej kameralnych. Warto.

Wróć Dalej